encyklopedia broniportal prywatnyI wojna światowakatalog monetweb 2.0kalendarz
  menu:

 spis serii i odcinków
 opis odcinków
 napisy
 aktorzy w odcinkach
 realizatorzy
 cytaty i dialogi
 różne
   kombatanci
   szlak bojowy brygady
   czołg T-34
   cytaty z filmów

strona tytułowa

  nawigacja:
polskie seriale... [główna]

  linki sponsorowane


login:

hasło:


przypomnij hasło
ZAREJESTRUJ SIĘ!


  CZTEREJ PANCENI I PIES

  DALSZE LOSY PANCERNYCH
[w: Magazyn Gazety Wyborczej.]
[Piątek 13 sierpnia 1993. s. 22.]
Czytelnicy do pióra!
Dziś Czterej Pancerni.

Ciekaw byłem, jak Państwo zobaczą dalsze losy Czterech pancernych i psa. Na ogół wszyscy zgadzali się, że Gustav Hirsch żyje teraz w Republice Federalnej. Większość uznała. że Czereśniak działa w "Samoobronie". Sądzono też powszechnie, że małżeństwo Janka z Marusią nie trwało długo.
W wersji optymistycznej pancerni połączyli się po latach we wspólnym interesie: Gustlik w Hamburgu organizuje samochody, transport ochrania bank Czereśniaków, Grigorij upłynnia towar na swoim chłonnym rynku.
Nagrodę - 2 miliony złotych - otrzymuje pan Stefan Nowak z Tych.

Łomotanie nie ustawało. Grubas wstał z trudem z rozpadającej się kanapy i nie tyle podszedł, co dotoczył się do odrapanych drzwi. Przepocony i brudny podkoszulek ledwo osłaniał wypięte brzuszysko. Spoza resztek pożółkłych zębów niosły się wpółsłyszalne, wpółpołknięte przekleństwa... - Nu czjewo? - ryknął, gdy pordzewiały zamek nareszcie ustąpił - co się, babo, awanturujesz od rana? Do obskurnej izby. wtargnęła zaniedbana, zniszczona kobieta. - Czto takoje? - pomieszczenie wypełnił jej chrapliwy głos - Całe miasto zgoniłam za chlebem i flaszką Stolicznoj dla Ciebie, trutniu. I co? Ja winowata, że bieda i kupić niczewo? Wot skatina, robotę byś naszedł. - Ty nie winna? - warknął grubas. - Mogliśmy żyć w Polsce! Poczytaj sobie, swołocz - uderzył pięścią w strzęp gazety. - Tam dolary, kantory, wybory, auta z Zachodu, kurza twarz. Ale Ty nie! "Janeczku, nigdzie nam tak nie będzie jak w Sowietskim Sojuzie, obywatelstwo dostaniesz, jedźmy, jeśli mnie kochasz..." Obywatelstwo jest, tylko paszportu od kilkudziesięciu lat nie ma. Do wszystkich..., co ja w Tobie widziałem? Aganiok! Wielka sanitariuszka Marusia! Siwy kołtun masz na łbie, a nie aganiok! - A Ty co? Sławnyj leijtnant Kos! Znajesz, kiedy ja miała od Ciebie odejść? Jak Ty Szarika zjadł. - Z głodu go zjadłem, babo! - Mogłeś Grigorija prosić o wsparcie, aleś był za dumny... - Nie za dumny, swołocz, tylko ostrożny: z KGB się będę bratał? Swoją żonę Lidkę pierwszą do łagru posłał... A zresztą dziś... Widzisz na co mu przyszło? - Już mu tam lepiej niż nam.
Umilkli. Radio nastawione na Warszawę chrypiało starą melodię... "Gdzież ten świat daleki, pełen dobrych snów? ..."


Pani Jadwiga Jastrząb z Sosnowca przedstawiła najbardziej udaną wariację na częsty u Państwa temat. Otrzymuje Josepha Conrada "W oczach Zachodu".

Gustlik, stary druhu! Prędzej bym się śmierci spodziewał niż Twojego listu po tylu latach niewidzenia. I to skąd? Z Düsseldorfu!
Kamień mi z serca spadł, żeś mi przebaczył krzywdę, którą ci wyrządziłem. Sam wiesz, jakie to były czasy, a ja musiałem myśleć o żonie i dzieciach. No i jak miałem nie wierzyć, że byłeś amerykańskim szpiegiem, skoro sam się do tego przyznałeś. Dopiero w 56 oczy mi się otwarły, ale mi jakoś niezręcznie było odwiedzić Cię, kiedy wyszedłeś.
A u nas ciężko się żyło, milicyjne zarobki wcale nie takie wysokie, a do emerytury musiałem dorabiać jako stróż w teatrze. Rodzina mi się za to udała, dwóch synów wychowałem na porządnych ludzi, wnucząt mam pięcioro. No i właśnie z jednym wnukiem kłopot; zdolny bardzo, ale na studia się nie dostał, a o dobrą pracę teraz trudno. Jeszcze parę lat temu coś bym mu załatwił, ale teraz takie czasy, że nikt z człowiekiem rozmawiać nie chce. Prośbę więc mam do ciebie wielką - może znalazłaby się dla niego jakaś robota w Twojej fabryce. Tak po starej przyjaźni. A jakbyś się wybierał, tak jak planujesz do Polski, to oboje z Maruśką serdecznie Cię zapraszamy. Co się będziesz obijał po hotelach, kiedy u nas miejsca dosyć.
Janek


Pan Paweł Wojciechowski z Lublina otrzymuje "Tajnego agenta" Josepha Conrada.

Jan Kos, pułkownik w stanie spoczynku, żywił już od lat nieodmienny sentyment do dnia 22 lipca. Pomimo, że nie było to już święto państwowe, nie zrezygnował ze swojego zwyczaju i jak co roku energicznym krokiem żołnierza zdążał w stronę placu Defilad. Jak na swój wiek całkiem nieźle się trzymał, ale nie było to niczym niezwykłym - lata trudów uczyniły go naprawdę twardym człowiekiem. Z nieba lał się żar - zupełnie jak wtedy - pomyślał. Dochodząc na miejsce popatrzył z niesmakiem na kłębiący się wokół zakurzony tłum handlarzy ze Wschodu. - To smutne - zatopił się w rozmyślaniach. Powoli odżywały w nim wspomnienia. Z wbitym w ziemię niewidzącym spojrzeniem bezwiednie mijał rzędy koców z rozłożonymi towarami. Nagle coś przykuło jego uwagę. Zatrzymał się i rozszerzonymi ze zdziwienia oczami wpatrywał się w leżący pomiędzy pogniecionymi paczkami herbaty polski Krzyż Walecznych. - Skąd jesteście? - zaciekawiony zagadnął starszą kobietę, właścicielkę towarów. - Z Gruzji - odparła po polsku. - To po moim mężu dodała widząc spojrzenie pułkownika. - Dostał za Studzianki. Kos poczuł, że coś ściska go za gardło. - A jak nazywał się wasz mąż? - Saakaszwili. Twarz emerytowanego wojskowego wyrażała zaskoczenie i niedowierzanie. - Lidka! - wyksztusił w końcu. Kobieta podniosła wzrok. Zamrugała kilkakrotnie, zadrgały jej kąciki ust. - Janek?! Janek! Rzucili się sobie w ramiona. Szary tłum obojętnie mijał dwójkę płaczących starszych ludzi.

Kiedy czytam o postępach mikroelektroniki, wyobrażam sobie, że może już niedługo ludziom będzie się wszczepiało sztuczną inteligencję. Proszę o półstronicowy wywiad z osobą, której na własne życzenie wszczepiono sztuczną inteligencję. Termin - do 19 sierpnia. Dopisek - "Czytelnicy do pióra! - 28".
PROBIERCZYK
Nagrody książkowe ufundował PIW.
[grafika w artykule: Jan Młodożeniec]
© 1998-2017 Jurek wstecz